ANDI (Accessible Name & Description Inspector) to bezpłatne narzędzie typu bookmarklet, udostępniane przez agencję rządu USA. Uruchamiasz je jednym kliknięciem na dowolnej stronie, bez instalowania rozszerzenia. ANDI nie próbuje wystawić oceny. Pokazuje, co technologie wspomagające „usłyszą” z poszczególnych elementów.
Do czego ANDI przydaje się najbardziej
Najmocniejszą stroną narzędzia jest prezentacja nazw dostępnych. Po najechaniu na element widzisz, jaki tekst zostanie odczytany przez czytnik ekranu i z jakiego źródła pochodzi: z treści, z atrybutu alt, z etykiety label czy z atrybutów ARIA. To szybki sposób, żeby wychwycić:
- pola formularzy bez etykiety albo z etykietą, która nie opisuje pola,
- linki o treści „więcej” czy „kliknij tutaj”, nieczytelne poza kontekstem,
- ikony-przyciski bez nazwy,
- rozbieżności między tym, co widać na ekranie, a tym, co odczytuje czytnik.
Moduły warte uwagi
ANDI ma kilka trybów pracy. Oprócz elementów interaktywnych pozwala przejrzeć grafiki, strukturę nagłówków i list, tabele danych oraz kontrast kolorów. Pokazuje też kolejność fokusu, co pomaga ocenić, czy przejście klawiszem Tab odpowiada logice strony.
Ograniczenia
ANDI nie przejdzie za Ciebie całej ścieżki użytkownika i nie oceni, czy nazwa jest trafna. Pokaże, że przycisk nazywa się „Wyślij”, ale to Ty decydujesz, czy w danym miejscu to wystarczy. Narzędzie wymaga podstawowej wiedzy o WCAG, żeby poprawnie interpretować wyniki. Nie wykaże też problemów, które ujawniają się dopiero w praktyce z czytnikiem ekranu, przy powiększeniu treści czy na urządzeniu mobilnym.
Jak połączyć ANDI z innymi metodami
Dobra praktyka to trzy warstwy: test automatyczny wychwytuje błędy w kodzie, ANDI pomaga szybko zweryfikować nazwy i strukturę, a audytor ocenia całe ścieżki i kontekst. Dopiero taki zestaw daje wiarygodny obraz barier.
Jeśli chcesz, żeby kluczowe widoki i ścieżki w Waszym serwisie przejrzał doświadczony audytor, poznaj Trop Audyt – do 15 widoków i 3 ścieżek, z podsumowaniem dla osób decyzyjnych.